rejestracja@psycholodzy24.pl

+48 22 350 77 77

Czytelnia

Artykuły psychologów i psychoterapeutów Psycholodzy24 o lęku, depresji, relacjach i emocjach. Praktyczna wiedza napisana zrozumiałym językiem.

Prześladowanie dziecka w szkole

Gdy dziecko jest prześladowane w szkole

GDY DZIECKO DOZNAJE PRZEMOCY W SZKOLE Wielu z rodziców w gabinetach terapeutycznych Poradni Psycholodzy24.pl zadaje nam pytanie, jak reagować, gdy dziecko jest nękane w szkole. Co mogą zrobić, żeby pomóc dziecku? Pytaniom tym towarzyszy wiele wątpliwości związanych z tym, czy w ogóle rodzice powinni się wtrącać, gdy dziecko ma już 11, 12 lub więcej lat… Kiedy jest ten wiek, kiedy dziecko powinno już poradzić sobie samo? Od którego roku życia dziecko powinno samodzielnie załatwiać „swoje sprawy” z rówieśnikami? CZY INTERWENIOWAĆ? Odpowiedź na to pytanie jest o tyle skomplikowana, o ile skomplikowane jest odróżnienie konfliktu pomiędzy ludźmi od stosowania przemocy. Gdy nauczymy się to odróżniać, łatwiej jest zdecydować, czy włączamy się w pomoc dziecku, czy zostawiamy sprawy swojemu biegowi. Definicyjnie różnica jest prosta: w konflikcie występuje mniej więcej równowaga sił, żadna ze stron nie cierpi bardziej i nie ponosi szkód większych niż druga. Konflikt także nie nosi znamion przestępstwa, czy łamania prawa. Zatem będąc rodzicem, żeby zdecydować, czy potrzebna jest nasza interwencja, należy „tylko” zdiagnozować, czy dziecko uwikłane jest w konflikt, czy doznaje przemocy… W rzeczywistości, w prawdziwej sytuacji w szkole, czy na podwórku, odróżnienie takie jest nie lada sztuką. Dziecko najczęściej nie opowie nam sytuacji ze szczegółami, nie potrafi powiedzieć, czy jego cierpienie wynika z faktu, że padło ofiarą przemocy, czy nie radzi sobie z silnymi emocjami towarzyszącymi konfliktowi z grupą, czy jednym z kolegów. Niewątpliwym kryterium spełniającym przesłanki do podjęcia pilnej interwencji przez dorosłych będzie fakt, że dziecko padło ofiarą przestępstwa. Jeśli zostało okradzione, zniszczono lub przewłaszczono sobie jego rzecz, zostało zmuszone do czegoś siłą (np. napisania za kogoś pracy domowej, czy oddania pieniędzy lub rzeczy), rodzice nie tylko powinni pomóc zainterweniować, ale także rozważyć zgłoszenie sprawy na policję. Policja z pewnością jednak nie powinna być pierwszym remedium na przemoc rówieśniczą. Wiele zależy od nasilenia i rodzaju krzywdy. ZGŁASZANIE SPRAWY NA POLICJĘ? Wiele ze zdarzeń wynika z niedojrzałości dzieciaków i czasami warto dać im szansę na zmianę zachowania. Niestety z naszych obserwacji i rozmów gabinetowych z rodzicami wynika, że szkoła mimo posiadania odpowiednich narzędzi, często nie interweniuje odpowiednio wcześnie. Powstrzymując się od interwencji, zarówno rodzice, jak i szkoła dopuszcza do eskalacji przemocy i poczucia bezkarności dzieci stosujących przemoc. Na efekty nie trzeba długo czekać, z dzieci stosujących przemoc w ciągu kilku lat wyrastają zdemoralizowani nastolatkowie i młodzież, a ze zdemoralizowanej młodzieży wyrastają dorośli stosujący przemoc: chuligani i przestępcy. Dlatego, jeśli zależy nam, żeby nasze dzieci wyrastały w świecie bezpiecznym, coraz bardziej wolnym od przemocy, powinniśmy sami nauczyć się odróżniać niewinne dziecięce psikusy i drobne rówieśnicze konflikty od przemocy. Nauczyć się odróżniać, a następnie nauczyć tego nasze dzieci. W innym wypadku, zamiast tego, nauczymy je wielkiej tolerancji dla zła. Wtedy przemoc i każde inne złe, krzywdzące innych zachowanie, będzie musiało przybrać już drastyczne rozmiary, żeby pobudzić naszą wrażliwość. PRANIE MÓZGU Żadna przemoc tzw. domowa, czy szkolna, najczęściej nie zaczyna się od drastycznych pobić, śladów podbitych oczu, czy złamanych kończyn. Na początku są to z reguły drobne oznaki braku szacunku dla potencjalnej ofiary: uszczypliwości, złośliwości, brak lojalności, przewłaszczenia lub niszczenie drobnych rzeczy. Następnie dochodzi do popychania, szturchania, stosowania nakazów i zakazów związanych z zachowaniem, czy wyglądem drugiej osoby. Ofiara przechodzi proces nazywany systematycznym i długotrwałym „praniem mózgu”. Na końcu tej drogi jej wrażliwość na większość zachowań przemocowych jest równa zeru. Dla osoby tak „przyzwyczajonej” do przemocy jest to codzienność, norma. Jeśli dopuścimy do trwania naszych dzieci w coraz większej tolerancji dla coraz boleśniejszych zachowań: agresji, upokorzeń, przewłaszczeń, niszczenia mienia, okaże się nie tylko, że nie będą się nam skarżyć; z czasem nie będą nawet uważać takich zachowań za coś złego, czy godnego potępienia! W ciągu krótkiego czasu uznają to za zwykłą rzeczywistość szkolną. SYNDROM WYUCZONEJ BEZRADNOŚCI Drugim zagrożeniem jest fakt, że w tym samym czasie bezskutecznie szukając u nas, czy u nauczycieli pomocy, rozwiną w sobie psychologiczny syndrom tzw. wyuczonej bezradności. Nie będą już próbowały szukać pomocy, bo wcześniej nic to nie dało! A same dzieci – w przeciwieństwie do instytucji (szkoły) oraz dorosłych (rodziców, wychowawców, nauczycieli) – nie mają ani wiedzy, ani możliwości, czy doświadczenia życiowego, żeby poradzić sobie ze stalkerem, czy agresorem szkolnym. Po pewnym czasie pozostawania celem szkolnego nękania, zaczynają wierzyć w swoją słabość, szybko obniża się też poczucie własnej wartości, dochodzi do mentalnych uogólnień: „nikt mnie nie lubi”, „do niczego się nie nadaję”. Wyuczona bezradność, to bardzo tragiczne w skutkach zjawisko, które rzutować może na całe dorosłe życie młodego człowieka. Zdarzają się głosy „doświadczonych” dorosłych mówiące o tym, że w dawnych czasach – czasach 30-40 lat wstecz, czasach zabaw dzieci na trzepaku i poza kontrolą dorosłych, nikt z rodziców nie chodził do szkoły zwracać uwagi nauczycielom w kwestii wychowania. Nikt nie interweniował, gdy syn pobił się z drugim chłopcem… Jednak ci sami krytycy twierdzą, że dzieci były grzeczniejsze, a nauczyciele, sąsiedzi i inni dorośli cieszyli się znacznie większym autorytetem. Jeszcze 40 lat temu żadnemu nastolatkowi nie przyszłoby do głowy zapalić publicznie papierosa, bo każdy z dorosłych czułby się wtedy w obowiązku podjąć interwencje i zgłosić ten fakt rodzicom. W dzisiejszym świecie natomiast potrzebujemy przepisów prawnych sankcjonujących sprzedaż nieletnim używek, gdyż w innym wypadku z łatwością kupiliby alkohol. Niekiedy można odnieść wrażenie, że na rzecz źle pojętej wolności wyboru, zatraciliśmy zdolność wychowywania młodzieży i jednocześnie zdolność zwykłego odróżniania dobra od zła… W SZWECJI ODBIERAJĄ DZIECI? W zakresie tolerancji dla przemocy na przestrzeni ostatnich 30 lat zbyt wiele się nie zmieniło. Dzieci były kiedyś wychowywane za pomocą kar cielesnych. Dzisiejsi rodzice niosą za sobą często bagaż podobnych doświadczeń i nie stronią od powielania tych wzorców. Obniżona wrażliwość wielu pokoleń naszych dziadków i rodziców przez długie lata nie zmieniła naszych niskich  standardów także w zakresie oceny innych zachowań przemocowych. Można założyć, że niezliczona liczba polskich rodzin po przeprowadzce do bardziej cywilizowanych pod tym względem krajów, np. Finlandii, czy Szwecji, miałaby tam w krótkim czasie do czynienia ze społecznymi instytucjami zajmującymi się dobrostanem dzieci. Tolerancja dla przemocy, bicia i krzywdzenia dzieci jest w tych krajach niemal szokująca przeciętnego Polaka. Internet pełen jest historii rodzin, które w panice wracały do Polski w obawie przed odebraniem im dzieci. W polskim podejściu niezrozumiałe jest działanie tamtejszych

Czytaj dalej
Samobosjtwo

Gdy ktoś grozi samobójstwem

O skłonnościach samobójczych można mówić wtedy, gdy dana osoba mówi o samobójstwie, ma myśli samobójcze lub planuje rozwiązanie swoich problemów poprzez samobójstwo. W gabinetach psychologicznych często spotykamy się z pytaniem o to, jak postępować, gdy bliska nam osoba, najczęściej domownik – mąż, żona, syn, córka, czy rodzic – mówi o samobójstwie. Czasami słyszymy także sformułowanie: „grozi samobójstwem”… Jak reagować? Naturalną i zupełnie nieprawidłową reakcją większości ludzi jest w takiej sytuacji strach, poczucie niekompetencji i… milczenie. Unikanie tematu. Zmiana tematu rozmowy. Próba rozładowania sytuacji żartem. Często także profesjonalista: pedagog, nauczyciel, czy nawet psycholog, wpada w panikę słysząc w gabinecie takie słowa i nie podejmuje właściwej interwencji. Jeszcze gorszym scenariuszem jest sytuacja, gdy powiernik zagrożonej osoby zaczyna żartować lub wątpić w realność samobójstwa: Ty? Zawsze tak mówisz i jakoś nic do tej pory nie zrobiłeś(-aś)… Co tak naprawdę należy zrobić? I dlaczego w ogóle musimy reagować? Jak zareagować, gdy ktoś grozi samobójstwem? Po pierwsze takie słowa zawsze należy traktować jak wołanie o pomoc. Niezależnie od tego, co wydarzyło się wcześniej, jak dobrze znamy tę osobę, czy jaki mamy do niej stosunek i co wiemy o jej życiu, nie wolno nam bagatelizować tego typu słów. Media pełne są wzmianek o samobójstwach popełnionych przez „tak energicznych i wesołych”, rzekomo „pełnych życia” ludzi, po których nikt nie spodziewał się odebrania sobie życia. Nie wolno nam także zakładać, że ktoś tego nie zrobi, albo zrobi to tak, żeby go odratować, tylko „postraszyć”, bądź „ukarać” w ten sposób bliskich, czy otoczenie… Wbrew powszechnym opiniom, nie każda – „udawana” nawet – próba samobójcza kończy się odratowaniem ofiary własnych zamiarów. To prawda, że nieudanych prób samobójczych notuje się w Polsce i na świecie kilkakrotnie więcej, niż tych „udanych” – zakończonych zgonem, ale niezależnie od zamiarów sprawcy, nigdy nie wiemy, jaki finał będzie miała kolejna próba samobójstwa… W zależności od sytuacji, w której podejrzewamy planowanie samobójstwa lub słyszymy słowa, w których nasz rozmówca zakłada, że samobójstwo jest czymś, co może rozwiązać jego problemy, możemy wyróżnić dwa schematy postępowania, które możemy podjąć. Pierwszy możemy nazwać schematem postępowania „zimnego”. Drugi – interwencją „na gorąco”, czyli na tu i teraz. Jak rozpoznać wysokie ryzyko samobójstwa? Kiedy sytuacja jest bardzo niepokojąca, tzw. „gorąca”? Czynnikami, przy występowaniu których sytuację należy zakwalifikować jako stan podwyższonego ryzyka są sytuacje nagłe, występujące poza kontrolą osoby, która mówi o samobójstwie lub występujące u osoby, którą można zaliczyć do grupy podwyższonego ryzyka. Może to być jedno lub kilka występujących wspólnie czynników: Jeśli zamiar popełnienia samobójstwa wyraża osoba w silnym wzburzeniu emocjonalnym, pod wpływem środków zmieniających świadomość, czy jej racjonalna ocena danej sytuacji może być zaburzona z innego powodu, np. przeżyła silną traumę, stres, np. zwolnienie z pracy, utratę kogoś bliskiego, czy znajomego, należy podjąć niezwłoczną interwencję. Należy z wielką ostrożnością oceniać także rozmiar szkód, które pod wpływem wydarzenia poniosła osoba, której pomocy chcemy udzielić. Dla jednej osoby nieotrzymanie awansu lub przegranie sprawy sądowej o pomówienie może być dramatem na wielką skalę, podczas, gdy z perspektywy postronnego obserwatora może wydawać się, że są w życiu sprawy ważniejsze, a osoba, która mówi o samobójstwie nie może mówić poważnie… Silnym predyktorem zagrożenia samobójstwem jest pozostawanie w bliskim otoczeniu osoby, która wcześniej popełniła samobójstwo lub podjęła próbę samobójczą. Także osoby na pierwszych etapach przeżywania żałoby – także czyjejś śmierci z przyczyn naturalnych i innych niż samobójstwo – są w grupach wysokiego ryzyka. Wysoko należy także oceniać zagrożenie u osób z chorobą alkoholową, czy innymi uzależnieniami oraz niepełnosprawne, przewlekle chore, żyjące na marginesie społeczeństwa, borykające się z odtrąceniem z powodów rasowych, orientacji seksualnej, czy statusu społecznego. Słowa o samobójstwie, zwłaszcza z ust osoby, w której zachowaniu, czy wyglądzie ostatnio zaszły zmiany: jest bardziej smutna, albo wręcz przeciwnie, w nieuzasadniony sposób nadmiernie wesoła, znacznie utraciła na wadze, zaczęła się izolować od ludzi, stała się małomówna, wycofana, wpadła w długi, uzależniła się (np. od hazardu) lub w jej życiu zdarzyło się coś niepokojącego lub przykrego, powinny nas zaalarmować. Statystyki policyjne mówią, że ponad 90% osób, które popełniły samobójstwo lub podjęły próbę samobójczą, mówiły o tym swoim bliskim przynajmniej raz. Interwencja na gorąco, czyli pomoc na tu i teraz Po pierwsze warto wiedzieć, czego nie wolno robić: Ponadto, nie oceniać, nie żartować, nie umniejszać cierpienia osoby, nie dawać rad… Zamiast tego: Scenariusz “zimny” W scenariuszu zimnym mamy do czynienia z sytuacją, gdy słowa o samobójstwie padają w zwykłej rozmowie dwóch przyjaciół, na spotkaniu towarzyskim przy okazji innych tematów, czy w kłótni o lekkim i umiarkowanym nasileniu, czy po powrocie ze szkoły/pracy, w której wydarzyło się coś przykrego. Każdorazowo, nawet w sytuacji, gdy nie widzimy realnego zagrożenia, a wcześniej zdarzały się różnice zdań, kłótnie, ciche dni, czy wybuchy agresji u takiej osoby, słowa o samobójstwie – nawet wykrzyczane w emocjach – należy traktować jak wołanie o pomoc. Należy mieć na uwadze, że agresywne zachowanie może być wskaźnikiem rozwijającej się depresji. Jak pomóc i nie zaszkodzić? Nie jesteśmy w stanie ocenić, jak wielkie cierpienie przeżywa ktoś, kto mówi do nas o chęci zakończenia własnego życia. Nie nam oceniać, czy to zrobi, czy nie. Czy mówi to, żeby nami wstrząsnąć, ukarać, czy sprawić nam przykrość… Nasza ocena tej sytuacji nie powinna przesłaniać faktu, że takie słowa, to najczęściej wskaźnik ogromnego wewnętrznego cierpienia człowieka, oznaka utraty nadziei na poprawę swojej sytuacji i to my usłyszeliśmy wołanie o pomoc. Nawet jeśli słowa o samobójstwie zostaną poprzedzone lub domknięte słowami: „ale na pewno tego nie zrobię”, to osoba, która je wypowiedziała powinna w trybie pilnym uzyskać specjalistyczną pomoc psychologiczną i psychiatryczną. Warto przedstawić także wariant pomocy „gorącej” (jak opisane wyżej). Osoba może zupełnie inaczej oceniać swój stan, niż jej otoczenie. Może się okazać, że to, co my oceniliśmy na małe zagrożenie, dla osoby zagrożonej samobójstwem będzie stanowiło przesłankę do leczenia szpitalnego i że będzie chciała takiej pilnej pomocy. Należy wtedy taką pomoc zorganizować w porozumieniu ze służbami interwencyjnymi (tel. 112). W trybie „zimniejszym” najszybciej jak to możliwe należy zaproponować osobie wizytę u psychologa i/lub lekarza psychiatry, którzy pokierują dalszym leczeniem. Najlepiej nie zostawiać tego samej zainteresowanej. Depresja jest bardzo podstępną chorobą, która często objawia się charakterystycznym rytmem dobowym. Osoba, która wieczorem, po rozmowie deklaruje, że „jutro” poszuka psychologa, może naprawdę w

Czytaj dalej
Psycholog dla dorosłych

Terapia grupowa

Terapia grupowa jest szczególną formą pomocy psychologicznej. Jest niezwykle skuteczną formą terapii we wszelkiego rodzaju zaburzeniach lękowych, zaburzeniach nastroju, zaburzeniach odżywiania, w terapii uzależnień, w pomocy osobom doznającym przemocy lub w pomocy osobom stosującym przemoc. Terapia grupowa w zależności od tematyki może trwać od kilku tygodni do roku. Spotkania odbywają się przeciętnie jeden raz w tygodniu w kameralnych kilku- lub kilkunastoosobowych grupach zgromadzonych tematycznie.   Dobra terapia grupowa w Warszawie Zapraszamy Państwa do naszych poradni Psycholodzy24.pl . Znajdą Państwo u nas oferty uczestnictwa w terapii grupowej z zakresu różnych obszarów pomocowych: terapia DDA – dorosłe dzieci z rodzin alkoholowych, terapia DDD – dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych, grupowa terapia uzależnień, grupa dla osób współuzależnionych i doznających przemocy, grupy dla dzieci i młodzieży, grupa dla dzieci z zaburzeniami odżywiania, grupa dla osób odchudzających się (prowadzona przez psychodietetyka), grupy korekcyjno-edukacyjne dla sprawców przemocy i inne.

Czytaj dalej
Nowoczesny mentroing

Czy psycholog i psychoterapeuta to to samo?

Jaka jest różnica pomiędzy psychologiem i psychoterapeutą? Zasadniczo w polskim prawie sprawa ta nie jest do końca uregulowana. Jedynie przepisy ustawy o zawodzie psychologa definiują zawód psychologa, jako osobę, która ukończyła jednolite pięcioletnie studia magisterskie na kierunku Psychologia oraz odbyła minimum roczny staż kliniczny. Z przepisów tej samej ustawy wynika, że co do zasady osobą uprawnioną do prowadzenia psychoterapii jest w Polsce psycholog. Pozostałe punkty definicji, tj. konieczność wpisania na listę psychologów prowadzoną przez okręgową izbę psychologów nie jest spełniona przez żadnego z polskich psychologów, z tego prostego powodu, że taka izba nigdy dotychczas nie powstała. Jeszcze trudniejsza sytuacja jest ze zdefiniowaniem zawodu psychoterapeuty. Osoby te ukończyły (zwykle 4-letnie) szkolenia psychoterapeutyczne opisane w projekcie ustawy o zawodzie psychoterapeuty. Szkolenia takie posiadają jednak rekomendację Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego lub innych stowarzyszeń branżowych: np. Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczo-Behawioralnej, Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychodynamicznej, Psychoterapii Integracyjnej, itp. Warto wiedzieć, że od 2018 roku także Podejście Skoncentrowane na Rozwiązaniu ma swoją sekcję w Polskim Towarzystwie Psychologicznym. Co do samej psychoterapii, to kształcenie w tym kierunku wymaga przede wszystkim pracy w zawodzie, a więc praktyki – pracy z klientami. Jest to także podstawowy wymóg przystąpienia do wyżej opisanego szkolenia zawodowego. Stąd obecnie w Polsce psychoterapię prowadzą zarówno psycholodzy, jak i psychoterapeuci, którzy kształcą się w różnych szkołach i podejściach do terapii. Żadne kursy i certyfikaty nie zastąpią jednak stałego doskonalenia zawodowego oraz – a może przede wszystkim – serca do tego zawodu. Wszystkie te warunki zastaną Państwo spełnione u specjalistów naszego zespołu. Zapraszamy serdecznie do naszych poradni Psycholodzy24.pl.

Czytaj dalej
Szkolenie wlasne tsr reklama 29.11

Psychoterapia Skoncentrowana na Rozwiązaniach

Szkolenie TSR w Warszawie lub online Jeśli jesteś psychologiem, fizjoterapeutą, lekarzem, pielęgniarką, położną, nauczycielem, albo pracownikiem pomocy społecznej, a jeszcze nie byłeś na naszym szkoleniu – czas to nadrobić! Podejście skoncentrowane na rozwiązaniu jest swoistą filozofią pracy z drugim człowiekiem pozwalającą wydobywać z niego, to co najlepsze, zamiast koncentrować – jak dotychczasowa medycyna – na szukaniu objawów patologii i ich przyczyn. Przyjdź na nasze szkolenie i zmień życie swoich klientów na lepsze! Szkolenie odbywa się w ciągu trzech zjazdów w układzie 2 + 2 + 3 dni. Zapraszamy! Zobacz więcej…

Czytaj dalej
Psycholog warszawa

Jak wygląda pierwsza wizyta u psychologa?

Przede wszystkim podczas wizyty można opowiedzieć o sobie i swoich oczekiwaniach co do terapii, czy konsultacji. Często już sama rozmowa z drugą osobą zdejmuje napięcie, a dodatkowo wywołuje efekt „wysłuchania samego siebie”. Opowiadanie o swoich planach, zmartwieniach, emocjach już samo w sobie powoduje konieczność poukładania swojej historii, co jest już częścią procesu tzw. „zdrowienia” – zmiany perspektywy i zmniejszenia poczucia bezradności. Jeśli podczas konsultacji czujesz się oceniany, karcony, pouczany…  – czas na zmianę specjalisty. Ważne jest, żeby w trakcie sesji poczuć się zrozumianym, zaakceptowanym, wzmocnionym. Jeśli psycholog, czy terapeuta nie odzywa się (poza anegdotycznym „Yhm…”), nie odpowiada na pytania, ocenia, karci, poucza, a do tego jeszcze kolejne sesje nie poprawiają jakości życia klienta… czas na poszukanie innego specjalisty. Warto też wiedzieć, że na rynku są terapeuci pracujący w różnych podejściach („szkołach”). Można zapytać, w jakim podejściu pracuje terapeuta, żeby w razie niezadowolenia z terapii móc świadomie wybrać innego.   Kiedy udać się do psychologa? O problemach, zmartwieniach ludzkich, wiemy, że zawężają postrzeganie, ograniczają nasze zdolności kognitywne – logiczne myślenie, kojarzenia, łączenie faktów. W przypadku ludzi w głębszym kryzysie psychicznym występuje zjawisko tzw. „tunelowego widzenia”. Oznacza to, że osoba z kłopotami widzi tylko, to, co ją martwi. Nie jest w stanie oderwać myśli od problemów, a one zaczynają przesłaniać jej wszystko, co do tej pory osiągnęła. Zdolna, mądra, doskonale radząca sobie dotąd w życiu osoba, zaczyna nagle zamykać się na świat… W efekcie pogrąża się w tym „tunelu”, w którym nie widać już nic poza problemami. Dla niej samej i otoczenia to sygnał, że czas na profesjonalną pomoc.   Dobry psycholog psychoterapeuta w Warszawie? Dobry psycholog, to profesjonalista, który posiada bogatą wiedzę na temat mechanizmów działania naszej świadomości („psyche” – czyli tłumacząc dosłownie z greckiego – duszy). Bazując na tej wiedzy, już po wstępnej rozmowie może udzielić trafnej informacji zwrotnej dotyczącej psychologicznego funkcjonowania człowieka, jego zakłóceń i możliwości przywrócenia dobrostanu. Mówiąc prościej dobry psycholog dość szybko powie nam „co nie działa” i „dlaczego”? Psycholog używa też różnych narzędzi diagnostycznych w przypadku konieczności dogłębnego zbadania problemu, czy też oceny stopnia zaburzeń. Może nie tylko zdiagnozować zaburzenia psychiczne, ale ma także uprawnienia do profesjonalnego badania np. poziomu inteligencji, sposobów radzenia sobie ze stresem, właściwości naszego temperamentu, czy osobowości. Są to nowoczesne testy psychometryczne, czyli oparte o szczegółowe badania, w których główną rolę odgrywają procedury matematyczne (statystyczne). Gabinety, w których pacjentom pokazuje się rozlane plamy atramentu (tzw. test Rorschacha) odeszły już do lamusa i – poza nielicznymi wyjątkami – w nowoczesnej diagnozie ich się już nie stosuje. Psycholog prowadzi wstępne konsultacje i może zaproponować psychoterapię, jako formę leczenia zdiagnozowanych zaburzeń. W przypadku osób psychicznie zdrowych – prowadzi konsultacje i udziela tzw. porad psychologicznych. Wspomaga rodziców fachową wiedzą o rozwoju i wychowaniu dzieci. Pomaga osobom, parom, czy rodzinom w kryzysie. W trudniejszych przypadkach prowadzi  tzw. interwencję kryzysową, a także potrafi zastosować tzw. „debriefing” w przypadku osób zgłaszających się po pomoc bezpośrednio po doświadczeniu traumatycznego wydarzenia.

Czytaj dalej
Przejdź do treści